w cudzych piórkach

Czy w XXI wieku ktoś jeszcze wierzy w bajki? Czy moda to odpowiednie miejsce na takie dyrdymały?     ...

Katastrofa klimatyczna. Topniejące lodowce. Braki wody. Wzrosty temperatury. Wojny. Konflikty zbrojeniowe. Śmiertelne wypadki. Strzelaniny. Wybory prezydenckie. Koronawirus. Brexit.

Pogrążamy nasz świat w smutku, przygniatając kolejną katastrofą.

💕💕💕

Są jeszcze domy, w których czyta się bajki na dobranoc. Na chwilę przed zaśnięciem, opowieści o wróżkach, księżniczkach i szczęśliwych zakończeniach wprowadzają słuchaczy w przyjemny stan ukojenia. Przenoszą do krain, gdzie każdy problem można rozwiązać. Gdzie dobro i miłość zawsze zwycięża.

To nie tylko obowiązek rodziców, ale także i projektantów. By bronić przed szarą rzeczywistością, osładzać gorycz i zakładać nam różowe okulary. Ci drudzy z czarodziejskiego arsenału wyciągnęli nie tylko bajeczne kolory, ale też i pióra, i frędzle, i wszystkie świecidełka świata.

Niech ta opowieść rozpocznie się rok temu, w Nowym Jorku.
W nieskomplikowanej przestrzeni wybiegu - czarnym podeście, czarnym tle i w białym, punktowym świetle przechadzały się, wystrojone w piórka modelki. Z początku w kapeluszach z pojedynczym piórkiem, niczym Piotruś Pan, później już w pierzastych opaskach, szalach, wyszywanych żakietach, aż dochodząc do grande finale – sukniach, iście balowych. Całych w piórkach. Bajkowych jak i mrocznych. Dla protagonistów i antagonistów. W niebiańskim błękicie i gniewnej czerni.

Tak za górami, za lasami i oceanem rozpoczął Marc Jacobs, lecz kilka dni później, w Europie wtórowali mu już Valentino, Balmain, Mary Katrantzou, Erdem, Loewe i Saint Laurent.

Sytuacja świata jednak nie uległa poprawie. Przyszedł kolejny sezon (ten wiosenny), a z nim kolejne próby podkoloryzowania rzeczywistości. Tym razem w roli głównej obsadzono objętość. Wszystko wyolbrzymiono, przejaskrawiono do granic możliwości. Wielkie ramiona, wielkie płaszcze, wielkie kapelusze. Sukienki, których nie powstydzono by się w baroku lub produkcjach Disney'a. Tu prym wiódł Thom Browne ubierając modelki w krynoliny. Wtórował mu Demna Gvasalia w Balenciadze, który owinął ogromne stelaże złotem i srebrem, i przyozdobił kokardą. W ogrom formy poszedł też Dries Van Noten, Richard Quinn, Rick Owens i nowojorski książę – Marc Jacobs. Nikt z nich zapewne nie przypuszczał, że za pół roku, gdy kolekcje trafią do butików większość krajów wystosuje przepis nakazujący zachowania jedno-, dwumetrowego dystansu pomiędzy sobą. Dokładnie tyle, ile wynosi naturalna odległość wśród noszących te suknie/modowe instalacje. 

I dochodzimy do momentu „dziś”, to jest za pół roku, czyli sezonu jesień/zima 20/21, gdzie problemy o których czytaliśmy w prasie, stały się naszymi, realnymi problemami. By wyeliminować zagrożenie życia i zdrowia, wszyscy pozostaliśmy w domach. Wiele pokazów odwołano lub odbyło się jedynie wirtualnie. Tu na szczęście też doczekaliśmy się bajki. O ciepłych wieczorach z przyjaciółmi nad Wisłą, nad Odrą, nad Wartą. Gdy zastane kości ratujemy tańcem. A żeby podkreślić ten ruch, frywolność, zabawę, większość kolekcji doprawiono detalem, który ciężko wziąć na poważnie. Frędzlami. Dużymi, świecącymi, szerokimi i wąskimi. Przy płaszczach, pelerynach i sukienkach. By zaznaczyć każdy, nawet najmniejszy ruch, wyjście z psem celebrować jak wyjście na bal, by droga na przystanek autobusowy przypominała wyjście po czerwonym dywanie. 

Frędzle zdominowały pokaz Prady - na szóstkę, Diora - na niestety mizerne 2-. Były u Jill Sander (poniżej razem z Pradą), Bossa, Bottegi Venety, Givenchy czy Paco Rabanne. Area, Tom Ford, Salvatore Ferragamo, siostry Rodarte i JW Anderson dodatkowo obsypali je brokatem i przyozdobili cekinami. Dostaliśmy dyspensę na całoroczny karnawał. 

 


Rok temu nikt nie myślał jaką ulgę dla psychiki przyniesie strojenie się na przymusowym home officie. Jak za pomocą mody będziemy zagłuszać telewizyjne wiadomości o pandemii na świecie. Wierzę, że to jeszcze nie koniec naszego świata. Że już niedługo wrócimy do parków, nad morze, w objęcia ukochanego. W piórkach, w cekinach, falbankach i frędzlach. W czymkolwiek Wam się rzewnie zapragnie. Byśmy żyli długo i szczęśliwie.  

 

 

tekst: Nana Chomik
ilustracja okładkowa: Basia Rochowczyk

podobne